Autor |
Wiadomość |
Zigmi |
Wysłany: Sob 15:09, 30 Kwi 2016 Temat postu: |
|
Spotyka się w Rosji dwóch geodetów. Jeden z nich żali się drugiemu:
- stary, walnąłem ostatnio "byka",
- co się stało?
- pomyliłem się ponad pół metra...
- no i czym sie przejmujesz?
- bo to był błąd na mapie.... |
|
|
Ostar22 |
Wysłany: Pon 22:34, 25 Kwi 2016 Temat postu: |
|
geodeci kabareciarze |
|
|
Gracjan |
Wysłany: Pon 14:34, 25 Kwi 2016 Temat postu: |
|
Spotyka się w Rosji dwóch geodetów. Jeden z nich żali się drugiemu:
- stary, walnąłem ostatnio "byka",
- co się stało?
- pomyliłem się ponad pół metra...
- no i czym sie przejmujesz?
- bo to był błąd na mapie.... |
|
|
StachuL |
Wysłany: Pią 22:29, 22 Kwi 2016 Temat postu: |
|
Rosyjscy geodeci mierzyli w tajdze. Wania siedzi w biurze i tworzy mapę. Kierownik zauważa, że Wania od godziny tylko się gapi w biurko i nic nie robi.
- No co tam, Wania? Coś ci nie pasuje?
- No... Nie zgadza mi się na pół metra...
- Pół metra?! Pół metra?! Toż to tajga jest! kogo pół metra obchodzi?!
- Pół metra NA MAPIE. |
|
|
Paulina8kurt |
Wysłany: Pią 1:37, 22 Kwi 2016 Temat postu: |
|
Są trzy wampirki. Pierwszy wyrusza na łowy i wraca z całą buzią zakrwawioną. Mówi do pozostałych:
- widzicie tamta wioskę? Już jej nie ma.
Potem na łowy wyrusza drugi. Także wraca z buzia całą we krwi.
- Widzicie tamta wioskę? Już jej nie ma!
W koncu wyrusz trzeci wampirek. Wraca również z zakrwawioną cała buzią i mówi:
-Widzicie to drzewo? Bo ja go nie widziałem... |
|
|
Maciejo |
Wysłany: Czw 23:01, 21 Kwi 2016 Temat postu: |
|
Co mówi bezrobotny geodeta do geodety który ma pracę?
-Frytki proszę! |
|
|
Wojter |
Wysłany: Sob 19:50, 16 Kwi 2016 Temat postu: |
|
Spotyka się w Rosji dwóch geodetów (w jakiejś zapadłej dziurze na Syberii). Jeden z nich żali się drugiemu:
- stary, walnąłem ostatnio "byka",
- co się stało?
- pomyliłem się ponad pół metra...
- no i czym się przejmujesz, pół metra w tajdze w tę czy w tamtą...?
- no tak, ale pomyliłem się nie w terenie, tylko na mapie... |
|
|
Liran |
Wysłany: Czw 21:12, 14 Kwi 2016 Temat postu: |
|
Spotyka się w Rosji dwóch geodetów (w jakiejś zapadłej dziurze na Syberii). Jeden z nich żali się drugiemu:
- stary, walnąłem ostatnio "byka",
- co się stało?
- pomyliłem się ponad pół metra...
- no i czym się przejmujesz, pół metra w tajdze w tę czy w tamtą...?
- no tak, ale pomyliłem się nie w terenie, tylko na mapie... |
|
|
Ziemol |
Wysłany: Wto 22:46, 05 Kwi 2016 Temat postu: |
|
Spotyka się w Rosji dwóch geodetów (w jakiejś zapadłej dziurze na Syberii). Jeden z nich żali się drugiemu:
- stary, walnąłem ostatnio "byka",
- co się stało?
- pomyliłem się ponad pół metra...
- no i czym się przejmujesz, pół metra w tajdze w tę czy w tamtą...?
- no tak, ale pomyliłem się nie w terenie, tylko na mapie... |
|
|
Witak |
Wysłany: Nie 1:40, 03 Kwi 2016 Temat postu: |
|
Spotyka się w Rosji dwóch geodetów (w jakiejś zapadłej dziurze na Syberii). Jeden z nich żali się drugiemu:
- stary, walnąłem ostatnio "byka",
- co się stało?
- pomyliłem się ponad pół metra...
- no i czym się przejmujesz, pół metra w tajdze w tę czy w tamtą...?
- no tak, ale pomyliłem się nie w terenie, tylko na mapie... |
|
|
Witkacy |
Wysłany: Śro 20:15, 30 Mar 2016 Temat postu: |
|
PostWysłany: Pią 21:26, 19 Lut 2010 Temat postu: Odpowiedz z cytatem
Powinno być raczej:
Spotyka się w Rosji dwóch geodetów (w jakiejś zapadłej dziurze na Syberii). Jeden z nich żali się drugiemu:
- stary, walnąłem ostatnio "byka",
- co się stało?
- pomyliłem się ponad pół metra...
- no i czym się przejmujesz, pół metra w tajdze w tę czy w tamtą...?
- no tak, ale pomyliłem się nie w terenie, tylko na mapie... |
|
|
mopens3 |
Wysłany: Sob 22:49, 26 Mar 2016 Temat postu: |
|
Rosjanie praktykują obecnie dwie metody na otrzeźwienie.
Pierwszy to stary, wypróbowany sposób, czyli sok z kiszonych ogórków lub kapusty.
Drugi, zupełnie nowy, to sprawdzenie aktualnego kursu euro i dolara. |
|
|
Danis90 |
Wysłany: Sob 1:55, 26 Mar 2016 Temat postu: |
|
geodeyzjne dowcipy - to juz jest dowcip |
|
|
JaśOwal |
Wysłany: Wto 20:58, 08 Mar 2016 Temat postu: |
|
Facet przymierza garnitur u krawca i w pewnym momencie zauważa, że rękaw jest jakby trochę przekrzywiony. Informuje krawca o swoim spostrzeżeniu.
- Proszę tak ułożyć rękę - powiada krawiec wykrzywiając ją facetowi w nienaturalny sposób.
- Ale teraz teraz drugi rękaw leży krzywo - mówi klient.
Krawiec wykrzywia mu drugą rękę - O, teraz leży jak ulał! - mówi.
Ta sama sytuacja powtórzyła się z nogawkami spodni.
Po jakimś czasie facet wychodzi na ulicę, nienaturalnie pokrzywiony porusza się jak paralityk. Dostrzega go dwóch przechodniów.
- Ty zobacz jaki biedny gościu, jak go pogięło!
- Taaa... Ale jak ma zaje**ście skrojony garnitur! |
|
|
cipulano |
Wysłany: Sob 13:10, 05 Mar 2016 Temat postu: |
|
Dlaczego zwolniłem swoją sekretarkę? - Posłuchaj! Dwa tygodnie temu były moje urodziny, ale jakby tego nikt nie zauważył. Miałem nadzieję, że rano przy śniadaniu żona złoży mi życzenia. Może nawet będzie miała jakiś prezent. Nie powiedziała nawet "cześć kochanie", nie mówiąc już o życzeniach. Pomyślałem, że chociaż dzieci będą pamiętały, - ale zjadły śniadanie, nie odzywając się ani słowem. Kiedy jechałem do pracy czułem się samotny i niedowartościowany. Jak tylko wszedłem do biura, sekretarka złożyła mi życzenia urodzinowe i od razu poczułem się dużo lepiej. Ktoś pamiętał. Pracowałem do drugiej. Około drugiej sekretarka weszła i powiedziała:
- Dzisiaj jest taki piękny dzień, w dodatku są pana urodziny, może zjemy gdzieś razem obiad? Zgodziłem się, - bo była to najmilsza rzecz, jaką od rana usłyszałem. Poszliśmy do cudownej restauracji, zjedliśmy obiad w przyjemnej atmosferze i wypiliśmy po lampce wina. W drodze powrotnej do biura sekretarka powiedziała:
- Dzisiaj jest taki piękny dzień - czy musimy wracać do biura?
- Właściwie to nie - stwierdziłem.
- No to chodźmy do mnie - zaproponowała.
U niej wypiliśmy jeszcze po lampce koniaku, porozmawialiśmy chwilę, a ona zaproponowała:
- Czy nie będziesz miał nic przeciwko temu, jeśli pójdę do sypialni przebrać się w coś wygodniejszego?
- Jasne - zgodziłem się bez wahania.
Poszła do sypialni, a po kilku minutach wyszła. niosąc tort urodzinowy, razem z moją żoną, dziećmi i teściową. Wszyscy śpiewali "Sto lat", a ja, kurwa, siedziałem na kanapie. w samych skarpetkach. |
|
|